Stajecie przed taką sytuacją: pragniecie miec własne dziecko ponad wszystko, staracie się o nie, dziewczyna zachodzi w ciążę i nagle w czasie porodu dzieciaczek umiera, a Wam/Waszej partnerce, w skutek powikłań, wycinają macicę.
Jajniki dziewczyny nadal produkuja jajeczka, tylko fizycznie nie może nosić ciąży we własnym brzuchu. Decydujecie się na surogatkę, czyli matkę zastępczą - swoisty domek dla zarodka. Zarodek jest "produkowany" z Waszych komorek w laboratorium, następnie wszczepiany obcej osobie aż do rozwiązania. Dziecko jest biologicznie Wasze, krew z krwi, te same geny..
Co sądzicie?
Zbawienny postęp medycyny?
czy
Zabawa w Boga?
zabawa w boga
lekarze to w wiekszosci skur..syny
nic tylko by cieli
proponuje poczytac na temat miesniakow macicy - a potem zapytac lekarza - od razu bedzie chcial operowac i wycinac
miesniaki macicy mimo ze maja budowe podobna do nowotwory to nie powoduja przezutow
wycina sie wielkie np wielkosci pomaranczy
mniejsze usuwa sie laparoskopowo - poprzez odciecie naczyc odzywiajacych miesniaka
sam obumiera
a wszystko dlatego ze za wyciecie macicy dostaja refundacje wieksza niz za inne metody leczenia - skandal - panstwo placi tym rzeznikom za okaleczanie kobiet
bo kobieta do 30-40 jednak bardzopotrzebuje tego organu a i po cos on jednak jest
mamuska ma ten problem - wiec doczytala sprawe - po konsultacjach z roznymi lekarzami wkoncu trafila na takiego normalnego co nie chwyta za skalpel
okazuje sie ze miesniakow u kobiet przechodzacyh klimakterium nie wycina sie bo same zanikaja
sory ze tak off-topic - bo sie sie mi to wycinanie macicy rzucilo - powiklania sa najczesciej finansowe i z nieuctwa a nie medyczne
natomiast co do surogatki - jest to postep medycyny
daje szanse miec dzieci tym kobietom ktore nie moga lub nie jest wskazane to dla ich zdrowia
natomiast czy jest to zabawa w Boga - jesli zarodek przyjmie sie u surogatki to mozna powiedziec ze Bog przymknal oko
w starym testamencie jest kilka przykladow poczecie pozaustrojowego- tyle ze implantacja nie na fotelu ginekologicznym a jakos tam tajemniczo prze teleportacje - Bog jeden wie
waze ze efekt ten sam
czy to zabawa ? moze ale jest to tez spelnianie zalozen natury (wkoncu to zarodek z plemnika i jajeczka a nie z paznokcia i ucha rozwijajacy sie na palcu !
kwestia etyczna moze podlegac dyskusji - ale skoro Bog to robil i nie grzmi jak my to robimy - to chyba OK ?
przecierz nie chodujemy nadludzi tylko chcemy malego slicnego bobo
zabawa w bog to bedzie kiedy wynalezione zostanie sztuczne lono
kiedy uda sie zmuscickomorki np pobrane ze skory i popprzez partogeneze wymuisc poczecie zarodka
kiedy poprzez modyfikacje sekwencji genow uzyskamy cechy pozadne (wieksza intelignecja, sila, odporonosc - nawet skrzela jak sie zamarzy) a usunie nie porzadane - podatnosc na nowotwory i inne choroby, opoznienie starzenia - a co tam nawet wyeliminowanie go - odnawianie telomerow i zmuszenie komorek do ciaglej regenreracji - uciete konczycny same beda odrastac, brak starzenia - praktycznie niesmiertelni (nie z nautralnych przyczyn)
wtedy bedziemy bogami
ale krotko
pisarze SF dawno to przewidzieli
nazywa sie to wojna eugeniczna - walka o dominacje miedzy gatunkami
znamy taka historie - paleontologia wykazala ze istnial czlowiek z croMagnion
duzy mozg rozwijal myslistwo i malunki na tapecie w jaskini
i co zniknal - pojawil sie super kiler - czlowiek neandertalski
i witamy dzisaj
kiedy wychoduja super ludzi - inteligentniejszych ze 2x silniejszych ze 3 razy
dlugo zyjacych i prawie niesmiertelnych - to nie beda ludzie - to beda potwory wg naszego standardu - nie beda ludzcy
jak ktos kiedys napisal - superintelignecja powoduje superambicje
a my neandertalczyki padniemy pod butem homo superius
i moze to bedzie kara boza za grzechy
ale sie rozpisalem heh
Skoro jest taka mozliwosc, dlaczego by z niej nie skorzystać. Ja bym sie zdecydowala, jak najbardziej.
Nie chciałabym, aby inna kobieta nosiła pod sercem moje dziecko.Watpię, żebym się na to zgodziła, jak znam siebie, to nigdy.
Poza tym ADOPCJA !
Można pomóc tak uratować dzieciństwo i zapewnić jakiś start w życie niejednemu dzieciakowi, a ludzie wciąż szukają jakiś dziwactw.Wiem, ze kazdy chce mieć samemu spłodzone dziecko, ale to egoistyczne.
Ja bym sie chyba nie zdecydowala na cos takiego. Jest przeciez tak wiele dzieci, nawet tych zupelnie malutkich, porzucanych przez rodzicow. Adopcja to w takim przypadku wg mnie o wiele lepsze rozwiazanie.
Tak wiele jest malych dzieci ale czesto dorastaja w domu dziecka bo proces adopcyjny trwa wieki a co gorsza czesto matka nie jest pozbawiona praw rodzicielskich, bo np szlaja sie gdzies i nie mozna jej odnalesc a starszych dzieci nikt nie chce...:(
chyba wolalabym juz adoptowac
niewiem jak bym sie zachowala jak by taka sytuacja zaistniala . nie podoba mi sie ten pomysl . jak moje to moje w 100 %
Hmm...
Dziecko w brzuchu słyszy i czuje.
Czyje bicie serca czuje?? Matki? cioci? pani?
A do tego bicia serca się przyzwyczaja przez 9 miesięcy.
Z dzieckiem się rozmawia, gładzi i głaszcze. Dziecko słyszy nasze głosy, czułe rozmowy i kłótnie. Reaguje na nie. Ono jest częścią naszego życia, choć go nie ma jeszcze na zewnątrz.
Tego życia wspólnego (naszego) nie ma. Ma je z "obcą" kobietą. Nie z nami.
Pomysł nie podoba mi się.
Inaczej jest jak sie o tym dyskutuje , prowadzi dywagacje , rozmysla a inaczej jak człowiek stanie przed takim wyborem osobiscie , nie wiem co bym wiec zrobił , naprawde nie wiem ? a gdybanie na ten temat jest nie na miejscu , z przyczyn powyższych ,
Ale skoro jestesy przyt takim temacie to ja zapytam Panów
Gdyby sie okazało ze jestescie niepłodni , lecz wasza Pani jest zdrowa jak najbardziej , co byscie wtedy zrobili ? chodzi mi o rozpatrzenie mozliwosci takiej a nie zadnej innej , czyli nie adopcja i nic innego macie rozpaczec sprawe tego iz pozwalacie swej partnerce by to załatwiła tak ze : tu w wielkiem ale dobitnym skrócie ,
Jedzie do obcego miasta (to tylko przykład mozliwosci jest wiele ) tam podrywa obcego całkiem faceta , idzie z nim do łóżka by ją zapłodnił no i jest w ciązy macie swe ukochane dziecko , nigdy tamten sie nie dowie iz Ona to zrobiła by zajsc i tez nigdy wiecej sie nie spotkaja , problem jest rozwiazany ! Pomyslcie troche zanim odpiszecie , nie piszcie pod wpływem emocji ! :564:
Dokladnie tak, adoptując noworodka, nie do konca wiesz jak przebiegalo jego ostatnich 9 miesiecy, a jesli jest z rodziny patologicznej to wiadomo. Takie dziecko moze byc obciazaone genetycznie a z zastepcza matka Twojego dziecka masz staly kontakt i jego rozwoj wyglada zupelnie inaczej.
Dlatego temat dla mnie odpada.
Jeśli myślałbym o adopcji, to tylko dziecka w wieku 3-5 lat (około).
Na zastępczą matkę nie zgodziłbym się, ale na zastępczego ojca??... tu musiałbym się zastanowić.
Ciekawy wątek posunął Krzyś - odpowiem później (brak czasu), co też pozwoli mi się zastanowić.
Choć na pierwszy rzut oka, wątek ów, wydaje mi się jak z filmu "Niemoralna Propozycja".
Dziecko poczęte przez "danie dupy"???
Odpowiem później...
:564:
Tu juz wlasciwie mamy dwa tematy.
Jeden to zasadnosci adopcji i problematyka z tym, ze nie znamy przeszlosci dziecka. Fakt, ma ona duze znaczenie ale czy naprawde az tak wielkie? Wielu ludzi wlasnie z tego powodu nie decyduje sie na adopcje. Ja gdybym byla w takiej sytuacji jaka tu opisano chyba jednak wlasnie adopcje bym wybrala.
Drugi temat to czy skorzystac z mozliwosci medycyny. Moim zdaniem to nie tyle co zabawa w Boga ale kwestia tego co mowi Mysiorek, calkowicie sie z nim zgadzam.
Ale chyba kazdemu z nas trudno udzielic jakiejs pewnej odpowiedzi. Musielibysmy sie znalezc w takiej sytuacji bo towarzyszace jej emocje na pewno wplynelyby na decyzje. Dlatego nie wiem, czy to co mowie teraz byloby zgodne z tym co faktycznie bym zrobila.
Co do topiku, to oczywiście kontrowersyjny, trudno się poważnie wypowiadać, jeśli się nie stoi przed takim wyborem...jak mówił Krzyś gdybanie.
Nie podoba mi się Gracjo stawianie problemu w postaci pytania: zabawa w Boga???, bo czymże innym jest w ogóle medycyna, a takie możliwości, to tylko jeden z przejawów jej osiągnięć.
Jako żem podobno facet, to pogdybam chętniej na zapodany przez Krzysia wątek - tak Krzysiu jestem sobie w stanie wyobrazić sytuację, w której zgadzam się na takie rozwiązanie, ale wszystko zależy od partnerki i moich z nią relacji, jak np. zaufania, rozważenia wspomnianej już tu adopcji, a przede wszystkim pragnienia dziecka.
:564: dla Wszystkich, w szczególności dla Krzysia, który gzieś tam się wybierał
Wiedziałem ze Twoja wypowiedz bedzie własnie taka ! :564: czekam na innych ! dlaczego wiedziałem ,ze taka Lorenz ! napisze na sam koniec
Ok Krzysiu czekam z niecierpliwością i obiecuję uczciwie odpowiedzieć, co do tego czy trafnie rozszyfrowałeś moje motywy.
Sam przyznam, że też mam pewną teoryjkę na temat: dlaczego właśnie Ty zadałeś takie pytanie, ale zdradzę je po twoich słowach.
:564:
Bander - czlowiek wspolczesny nie rozwinal sie od neandertalczyka. To wlasnie on wyginal.
Co do wycinania macicy i miesniakow. To nie zalezy juz od tego za co wieksza kase dostaja od NFZ tylko od ich bezkarnosci. Nad tym trzeba popracowac.
No i osobiscie nie mam nic przeciwko genetycznej modyfikacji czlowieka.
Poza tym surogatki (sa takie malpki, nie?) popieram. Jak nie moze inaczej to czemu nie.
Mona Lisa ma racje, problem poruszony przez Krzysia nie odtyczy tylko panow. Przeciez to w koncu kobieta ma isc do lozka z nie znajomym facetem i gdzie jest powiedziane, ze to dla niej nic takiego? Osobiscie nie wiem, czy bym sie na cos takiego zdecydowala. Wydaje mi sie, ze mogloby to wiecej zepsuc niz pomoc.
Krzys to ja Ci odpowiem - w zyciu bym sie na to nei zgodzil. Juz wole zaadoptowac.
WAM DROGIE KOBIETKI SIE ŁATWO MÓWI BOMACIE DZIECI !!!! CIEKAWE CO BYSCIE POWIEDZIAŁY GDYBYSCIE ICH NIE MIAŁY WŁASNIE Z PRZYCZYN takich iz parter jest nie płodny !! adopcja ? tak ale wtedy macie całkiem obce dziecko , całkiem ! a tak macie cxzesc siebie jednak w dodatku jak to partner powiedzmy akceptuje ?!! to załoze sie iz idziecie na to zamiast na adopcje ! chec posiadania dziecka przez kobiete w pewnym wieku jest tak wielka iz nie zrozumietego kobieta majaca dziecko ! wiec nie mówcie chop Mav ty tak samo młody jestes jeszcze nie chciał bys mieć czesci tego co kochasz , czyli swej kobiety , wybrał byś całkiem obce albo bycie bez dziecka ? załoze sie ze taka Kobietqa szybko by z toba wzieła rozwód ! i też dostała by go bez problemu
DROGIE Panie !!!!!! jak juz pisałem wasza chec posiadania dziecka jest tak wielka ze zrobiscie prawie wszystko by je miec dlatego zadałem to pytanie dla Panów bo wiem ze 90 przypadkach poszły byscie na takie cos , bo to w tym przypadku najprostrza droga do posiadania dziecka , gdy mąż jest nie płodny Odpowiadajac na moje zapytanie wiekszosc podeszła do tego emocjonalnie nie przemyslajac sprawy ! a mnie nie o to chodziło Mac jeszcze raz , piszesz ze w zyciu bys sie na to nie zgodził ! wiec co byś zrobił tu powiem mądralo ! :547: :564: nie wziołes pod uwage chec posiadania dziecka przez partnerkę !! a co z jej pragnieniem własnego nie adoptowanego dziecka Ona go miec moze ! to Ty jej go nie potrafisz dać (wszystko oczywiscie teorytyzujemy ) wiec co bys zrobił , Twego pomysłu i sposobu jestem szczegulnie ciekawym !! :556: Młodosć !! hmmm :547: Zastanówcie sie raz jeszcze !!??? Katrin a co bys wybrała za opcje ! adopcję Ty jestes zdrowa ! mozesz miec czesc siebie , nie całkiem obce dziecko Ja zakładam zepartner sie na to godzi no bo co moze własciwie zrobic jak wyzej pisałem albo czesc miec tego co kocha , albo całkiem cos obcego !
Lorenz :547: :547: :547: Czyzbys mnieposadzał ocos takiego wszystkich uspokoje , moje dzieci są moje , bo planowane ito dokładnie :564:
Gdzie jest MRT ? czekam na Twa wypowiedz ! jak i na inne tez oczywiscie
Taki ojciec piszesz !? musiał by ............. etc. a jakie ma wyjscie pytam sie raz jeszcze Ciebie po drugie ktos kto sie decyduje na cos takiego , nigdy tego nie wypomni temu drugiemu !
Wyrwane z kontekstu , doskonale wiesz ze pewne rzeczy sie nie zmieniają NIGDY!!!!! :564: ALEROZUMIEM ZE JUZ WSZYSTKO POWIEDZIAŁES CO MIAŁES DO POWIEDZENIA ! :547:
Wiesz Krzysiu, po tym co napisales pomyslalam drugi raz bo faktycznie, masz racje, patrze na to chyba z tak duzym dystansem (bo mnie to nie dotyczy) ze moze zbyt szybko powiedzialam nie. Jak juz pisalam w poprzednich postach nie moge przewidziec na ile moje dzisiejsze odpowiedzi zgadzalyby sie z tym co bym fkatycznie zrobila gdyby taka sytuacja zaistniala. Moze bym sie zgodzila. Choc nie wiem czy swiadomosc sprzedania wlasnego ciala na jedna noc za dziecko bylaby dla mnie do przelkniecia. Masz racje, ze dziecko byloby bardziej moje niz to adoptowane jednak nie wiem czy umialabym zyc ze swiadomoscia jak zostalo poczete. Na szczescie nie jestem w takiej sytuacji i juz nic nie mowie zeby nic nie zapeszyc bo juz mi tylko tydzien zostal i mam nadzieje, wszystko bedzie dobrze.
Nie wyrwane z kontekstu tylko "po drugie".
Owszem, są rzeczy, sprawy nie zmienialne np. ojcostwo, ale jest ich mało.
Mam nadzieję, że to co dużymi literami powinno być zakończone pytajnikiem, a nie wykrzyknikiem?! :564:
Bo jasnym jest, że to jest temat rzeka... i mógłbym polemizować przez parędziesiąt browców.
Tak, offtopic, naszemu aktualnemu offtopicowi, napiszę, że np. inne podejście do tego zagadnienia miałby facet o rozwiązłym trybie życia niż marzący o tej jedynej, wyśnionej miłości. I kobieta też.
Pytanie: dokąd, do jakiego poświęcenia można dojść w miłości?
Krzyś:
Enzo:
Mysiorek:
Enzo:
A ja napisze w ten sposob Krzys:
co to znaczy ze facet jest bezplodny? Ano to ze jego plemniczki sie nei ruszaja... Mozna zaplodnic in vitro i beda mieli swojego dzieciaka i tak i tak.
Poza tym jak Ty sobie to kurde wyobrazasz? Ze zona mialaby swojego bobo (przy okazji zarazajac sie np HIVem) a ja mialbym go moze jeszcze kochac? Nie sadze. Juz predzej kochac bede dziecko z domu dizecka, bo nie byloby tej calej zlej otoczki. I jesli Krzys uwazasz ze dzieciaka z domu dziecka kochac nei idzie to jestes w bledzie. Bo idzie. I ja to przemyslalem, zebys sobie nie myslal. I nadal jestem na NIE. Bo to bylaby sztuka dla sztuki!
Krzys - naprawde nei przemyslales tematu. (mam na mysli to in vitro)
Mav ...nigdzie nie pisałemiz dzieka z domu dziecka pokochać nie mozna ! mozna oczywiscie ze tak ! Inwitro ......? hmmmm? To juz kosztuje PANOWIE I PANIE a ja wziołem o czym przyznam nie napisałem ludzi których na to nie stać Bo Ci co mają kase to sobie poradzą ! Mav nie zmieniaj mego postu , nie szukaj innej drogi bo tu rozpatrywana jest własnie taka nie zadna inna !
Niepłodny to nie płodny facet i nie chce tu wnikac dlaczego i czy sie to da wyleczyc , mój post jest chyba jednoznaczny , skoro taki jest, tego sie trzymajmy a nie wymyslajmy czegos innego w zamian :566:
Mysiorek ..... czyli bedziesz sam przez całe zycie bo nie wierze ze znajdziesz zdrowa kobiete która bedzie chciała byc z facetem nie płodnym , podczas gdy sama jest płodna , predzej sie z Tobą rozwiedzie nizli bedzie chciała wziasc dzieko z domu dziecka Nie jestescie kobietami , mówicie za nie , tak samo Mav macierzynstwo jest niestety silniejsze dla wiekszosci kobiet nizli miłosc bo do tego sa Ona stwozone
Facet co On ma tu do zgadzania sie lub nie !! jest na spalonej pozycji , jak go nie stać na inwitro i jeszcze ze Ona jego kobieta sie na to musi zgodzic , a nie sadzę ze bedac zdrowa to zrobi , choc tu sie moge mylic !! pewnie i znajda sie takie które sie zgodzą i zapewne bedzie ich duzo , ale ja juz załozyłem ze nie , choc tego tam nie było napisane , wam to trzeba wszystko pisać , z prostej rzeczy zrobicie skomplikowaną zawsze szukacie bocznej drogi , ale to i nawet dobrze :547: Macie po prostu słabą wyobraznie ! :564:
To znowu jest zmiana tematu , pewnie ze tak być moze , w moim poscie jednak jest inaczej , wiec nie piszcie mi o takich i innych przykładach
Pogratulowac tej kobiecie iz jest własnie taka , w moim poscie nie ma takich teraz gadajmy dalej ! :564: :564: :564:
Co do TWEJ ZNAJOMEJ pozyjemy zobaczymy ?? :564:
Krzys skoro tak gdybamy to ja zaczne
Ok zgadam sie z taka sytulacja bardzo chce wiec ok idzi i szukaj potencjalnego partnera na jedna noc
Tylko jaka mam gwarancje ze za tym jednym razem siadzie ???
Kobieta to nie kwiatek wiatropylna nie jest Wiec co pozostalo by mi godzic sie na drugi trzeci czwary .......... a moze i wiecej razy ?
Poza tym mowa o zaplodnieniu inwitro
Nawet jesli trafi na biednych zawsze mozna odlozyc
Przeciez dziecko to tez wydatek i lozyc na nie trzeba wiec skoro jesli go nei ma nie mozna odlozyc na zaplodnienie wlasnie takie To jak potem bedzie stac ich na utrzymanie jego
Na upartego mozna i 5 lat odkladac majac taki wlasnie cel podporzadkowac wlasnei wszystko temu a wtedy na pewno sie odlozy
Gracja - faktycznie Ale nigdy nie bylem super z biologii
Krzys - widze ze dajesz dziwne zalozenia. Poza tym zgadzam sie z Mysiorkiem! Malzenstwo to malzenstwo, chce byc mezem a nie spermodawca. Jezeli z tak blachego powodu chce odejsc to prosze bardzo! Droga wolna! Bo naprawde, tyle dzieci czeka na milosc, ze po cholere puszczac sie z kims obcym tylko po to by na sile i wbrew wszystkiemu zapylic kobiete?
Mysiorek ! Nigdzie w mym posice nie było,ze TWA KOBIETA WYMAGA TEGO OD CIEBIE To Ty jej to proponujesz ale juz znam Twoje zdanie na ten temat :564: :547:
Było... ona jest w stanie się rozwieść (90%), jeśli się nie zgodzę na układ.
Jest to presja, jest to rządanie.
:564:
No to jeśli facet jej to proponuje (bo ona chce) to w czym problem? Już się zgodził...
... tylko powstaje pytanie: czemu się zgodził?
Z litości? Z szantażu? Sam uznał, że tak będzie najlepiej?... dla nich? ...dla niej?
Widze, że temat poszedł w zupełnie inną stronę
A tak wracając do topicu - jesteście "za" czy "przeciw" zalegalizowaniu macierzyństwa zastepczego?
JA jestem "za" tylko Gracja - to sie raczej stosuje w przypadku kiedy kobieta sukcesu, bizneswomen (niewiem ale biznesmen brzmi o niebo, a nawet dwa nieba, lepiej niz bizneswomen) nie ma czasu by z brzuchem chodzic, no bo to poswiecdenie itd. Tylko ze wtedy taki dzieciak bez milosci sie wychowuje...
JA TAM na pewno OD NEARDELTANCZYKA NIE POCHODZE , nie wiem jak wy ? mnie juz raczej kosmici zrobili !! :564:
SA JAK SAM WIESZ DWA POJECIA TEGO SŁOWA
1 matka biologiczna
2 matka uczuciowa , (ze tak to nazwe ) czyli ta która wychowuje
I nie ma sensu chyba sie rozpisywac na ten temat , matka jzk i jedna tak i druga zawsze bedzie matka ! pomijam jak zwykle wyjątki one nie stanowia regóły !! :564:
[quote="Mysiorek"]
Matka "uczuciowa", jak i biologiczna, w tym przypadku, to ta sama osoba.
Ale jak nazwać tą "9-cio miesięczną" ?
Chodzący inkubator?
A czy ona jest bez uczuć?
Kim ona jest, że sprzedaje część siebie ( bo to jej żyjący "organ" nosi w brzuchu) i to jaką?
... no tak, to chyba retoryczne pytanie.
:564:
Mam nadzieję, że ktoś nie wpadnie na pomysł uruchomienia farmy matek... :551:
Choć może Unia sypnie wtedy jakimiś dotacjami
Ale tu chyba nie chodziło o patologie Mona Lisa.......? :564:
Wiecie,że zastanawiałam sie nad tym,ale nie chciałam tego poruszać.Właśnie!Co z matką-surogatką?Szczerze,to mnie nie byłoby stać na taki czyn.Umarłabym chyba,gdybym potem musiała oddać dziecko,które nosiłam przez 9 m-cy pod sercem.Już mam łzy w oczach,a co dopiero,gdyby to zdarzyło sie naprawdę! :554:
Rany , to kogo byś Ty nazwał tą MATKĄ!!! co masz na mysli zadajac to pytanie , matak to matka , i nic tego nie zmieni , wiele sie moze nie podobać nam wszystkim ,ale to i tak nie zmieni tego co oczywiste ! bez wzgledu na wszystko ! matka zawsze bedzie matka ! a czy dobra czy zła to juz inna bajka
krzys - nie marudz - i tak od malpy pochodzisz - a zrobili cie nie kosmity a twoi starzy (ze od malpy to wksazuje nawet ogon twojego awatara)
gadalem ostatnio z znajomym ksiezulem - wedlug niego - invitro ok ale surogatka to niemoralnosc - wiecej nie zdazylem bo siedzieslismy na koncercie rockowym i kapela akurat dostroila lopaty i znowy dala czadu - pozatym po ktorystam piwku bylismy
Kwestie dotyczące życia ludzkiego – czy mowa o eutanazji, aborcji czy instytucji matek zastępczych, zawsze maja dwa podłoża: legalności i moralności. . Problem w obu wypadkach rozpoczyna się w momencie, kiedy jesteśmy zmuszeni zmierzyć się z tzw. odstępstwami od normy i przewidzieć skutki wypadków wcześniej nie branych pod uwagę. Podzieliłam sobie ten problem na:
Zalety:
Dziecko genetycznie własne
Świadomość rodzicielstwa biologicznego
Korzyść materialna matki zastępczej
Wady (nieprzewidywalne skutki):
Możliwość przyjścia na świat dziecka upośledzonego
Ewentualny sprzeciw matki zastępczej do oddania dziecka
Spustoszenie psychiczne związane z nieudanymi próbami ulokowania zarodka
Finansowa nieuczciwość matek zastępczych
Kwestia pojmowania sprawy w kategoriach handlu żywym towarem
Według mnie najważniejszym czynnikiem przeciw temu procederowi jest brak osobistej tożsamości narodzonego dziecka. W przypadku adopcji oczywistym jest, kto jest matką biologiczną, a kto opiekunem prawnym wychowującym małego człowieka. W tym temacie tej zgodności nie ma. Każdy człowiek musi, dla równowagi psychicznej, mieć poczucie przynależności i świadomość własnego pochodzenia. Tutaj następuje rozszczepienie wartości.
Przy legalizacji teoretycznie sprawa jest jasna: rodzice zobowiązują się umieścić zarodek w macicy surogatki, matka zastępcza zobowiązuje się do zrzeczenia się praw do dziecka. Odpowiednie oświadczenia i sprawa załatwiona. Jednak przy niepożądanych skutkach wchodzi w grę nie tylko gra na emocjach przyszłych rodziców (całej trójki) , ale spustoszenia psychiczne dziecka, który będzie zmuszony żyć z poczuciem wyobcowania. Zakładając, że dziecko będzie znało fakty dotyczące jego przyjścia na świat – trudno przewidzieć jak jego system emocjonalny zniósł by świadomość, że ktoś go „oddał” za korzyść materialną. Tego przepisy prawne nie uregulują.
Celnie to ujelac Gracja, o tym nie myslalem. Jednak czy to sie az tak rozni od np dziecka z probowki "normalnie"? Hmmm... chyba jednak tak.
dla mnie invitro ma pewna wade - to technik swoja szklana pipeta wybiera plemnik ktory dostanie sie do jajeczka (nie mozna wybrac np oo prosze pana nie malosie prosze lapac piotrusia - to ten duzy szybki )
nie wszystkie plemniki sa sprawne
w naturze wygrywaja te silnijesze szybsze (czyli w teorii najlepsze geny)
w pipecie to jak na wyprzedazy w TVshopie - bierzemy pierwszy lepszy szmelc byle dzilalal i wielkei szczescie jesli dziecko jest zdrowe - a i tak nie wiadomo co bedzie jak dorosnie
gdyby dalo sie jeszcze wyselekcjonowac pleminiki zdorwe od wadliwych w 100%
Wg mnie zywotnosc plemnikow nie ma nic do jakosci materialu genetycznego.
sama zywotnosc nie bardzo ale chodzi o plemniki uszkodzone
stanawia pewien procent ejakulatu
nie mniej jednak lpeiej produkowac juniora samemu niz ktos za ciebie ma wybrac - czyz nie ?